5 Zaburzeń psychicznych, których możesz nie znać

Interesują mnie ludzie, którzy postrzegają świat inaczej niż większość społeczeństwa. Nie chodzi mi o inne poglądy, czy zwariowane hobby w stylu polowania na lisy albo grę w curling. Ciekawią mnie ludzie, którzy są kwalifikowani jako zaburzeni. Z jakiegoś nieznanego mi powodu ciągnie mnie do tych, którzy przeżywają w życiu jakieś trudności w postaci depresji, psychoz, czy osobowości borderline. Swoją drogą wcale nie jest ich tak mało. Statystyki Światowej Organizacji Zdrowia podają, że na zaburzenia nastroju choruje 350 milionów ludzi na świecie, czyli jakieś 5 % naszej populacji. Muszę też zaznaczyć, że to moje zainteresowanie nie zawsze wyszło mi na dobre. Pamiętam taką sytuację, kiedy wracałem z pracy i na ostatniej stacji metra z ogromnym oburzeniem krzyknęła na mnie Pani:

-Co Pan robi?! Jak Pan śmie?!

– Szanowna Pani, czy na pewno nie pomyliła mnie Pani z kimś?

– Oczywiście, że nie! Chamie ty, jak możesz mnie ciągle śledzić?

– Gwoli ścisłości (ukłoniłem się ładnie), nazywam się Adam i mieszkam na kabatach już ponad 15 lat i nigdy Pani nie widziałem. Najprawdopodobniej mnie Pani kimś pomyliła. Ale skoro już rozmawiamy, czy mógłbym Pani jakoś pomóc?

W tym momencie padło parę niecenzuralnych słów, których nie wypada przytaczać na blogu. Przez chwilę zawahałem się, czy dalej z nią rozmawiać, bo pomyślałem, że ta kobieta to po prostu wariatka. W momencie kiedy to ostatnie słowo wybrzmiało w mojej głowie, postanowiłem zostać z tą tajemnicza Panią (koło 60tki) na dłużej. Może będzie ciekawie… i byłoJ Przez następne 5 minut dowiedziałem się o sobie zdecydowanie więcej niż przypuszczałem, że to możliwe.

– Ja cię dobrze znam! Ja was wszystkich dobrze znam! Wstaję rano i wasze oczy śledzą każdy mój ruch. Jesteście wszędzie do cholery. W telewizorze, komórkach, a nawet w kuchni.

Chciałem jej powiedzieć, że na drugie imię mam Matrix i rzeczywiście ma rację, ale coś mnie powstrzymało… Pani kontynuowała objaśnienie swojej teorii:

– Teraz tak, powiedz mi czy jesteś jednym z NICH! Muszę to wiedzieć, inaczej nie wytrzymam.

– Szanowna Pani, z całym przekonaniem muszę powiedzieć, że nie jestem jednym z nich. Jestem sobą i nie współpracuję z żadnymi tajnymi agentami… Jeśli mógłbym jakoś pomóc, to….

-kłamiesz!

W tym momencie, gdybym nie trenował jako dzieciak Judo dostałbym torebką (chyba miała kamienie w środku) po głowie. Zablokowałem uderzenie, a napastnik (albo raczej groźna napastniczka) oddaliła się w stronę kabackich osiedli. Stałem jak wryty jeszcze przez parę minut i skierowałem się w stronę domu. Jak to się stało, że w świecie tej Pani racjonalnym ruchem było uderzenie nieznajomego człowieka? Co spowodowało te jej jakże silne emocje? W końcu, czy codziennie tak kogoś okłada torebką? Na te pytania, pewnie nie poznam odpowiedzi, ale w tym artykule chciałbym opisać parę jeszcze innych przypadków zaburzeń psychicznych. Może nawet trochę dziwniejszych i mniej znanych.

 

Zespół Capgrasa

 

Wyobraź sobie, że wstajesz rano, idziesz do pracy i rozmawiasz ze swoimi znajomymi. Niby wyglądają tak samo, ale coś się zmieniło. Nie wiesz do końca co, ale masz wrażenie, że znani ci ludzie zostali podmienieniu przez… sobowtóry. Właśnie w taki sposób myślą osoby dotknięte zespołem Capgrasa. Występuje on w niektórych odmianach schizofrenii oraz otępieniu. Jednym z bardziej znanych przypadków była historia 74 letniej kobiety, która twierdziła, że jej maż został zamieniony przez obcego mężczyznę. Z tego powodu odmówiła spędzania z nim czasu i spania z tym oszustem. Co ciekawe kobieta nie miała problemu z rozpoznaniem innych członków rodziny. Istnieje też drugie bardzo podobne zaburzenia o nazwie zespół Fregoliego. Z tą różnicą, że polega on na poczuciu, że wszyscy wokół to jedna i ta sama osoba, która ciągle zmienia swój wygląd.

Zespół obcej ręki

 

To zaburzenie jest znane również pod nazwą syndromu Dr. Strangelove (postać z filmu Stanleya Kubricka). Polega on na przekonaniu, że własna ręką należy do kogoś innego. Bardzo często objawia się to nie tylko w ignorowaniu danej ręki, ale też w okazywaniu nienawiści wobec niej oraz próbach okaleczania. Zdarzają się przypadki w których jedna ręka zapina guziki, a druga w tym samym czasie je rozpina… I jak tu się ubrać? W Polsce jeszcze nie ma takiej tendencji, ale w Stanach Zjednoczonych czasem linia obrony w sądzie opiera się na zaburzeniach psychicznych. Nie wiem, jak by polska prokuratura zareagowała, ale może kiedyś któryś z polityków spróbuję się wybronić zespołem obcej ręki? Może mu uwierzą, a jeśli nie, to można jeszcze spróbować wtedy z prezydentemJ Jest szansa, że ułaskawi.

Syndrom Alicji w Krainie Czarów

Alicja wzięła do ręki małą buteleczkę z napisem „wypij mnie” i wypiła wszystko duszkiem. Nagle jej ciało urosło do wielkich rozmiarów… Większość z nas zna dalszy kawałek tej historii, ale wątpię, żeby ktokolwiek doświadczył tego na własnej skórze. Jeśli ktoś nie eksperymentuje z różnymi substancjami (polecam utwór Jefferson Airplane „White rabbit”), to wyobrażenie sobie zmiany rozmiarów rzeczy wokół nas będzie trudne. To zaburzenie dotyczy przeważnie dzieci w wieku 5 do 10 lat, rzadziej dotyka ono dorosłych. Objawy dotyczą zmiany obrazu własnego ciała, zmiany obiektów wokół nas i zaburzenia upływu czasu. Najprawdopodobniej jest to związane z występowaniem migreny i ataków padaczki. Może się tak zdarzyć, że człowiek doświadcza zmian percepcyjnych tylko na parę minut przed atakiem mocnego bólu głowy i wraz z jego rozpoczęciem wszystko mija.

 

Syndrom Stendhala

 

Francuski pisarz znany jako Stendhal wybrał się w 1817 roku do Florencji. Jak każdy prawdziwy turysta chciał zwiedzić Galerię Uffizi, grób Dantego w kościele Świętego Krzyża oraz „Dawida” Michała Anioła. Okazało się, że taka ilość piękna przekracza możliwości percepcyjne autora romantycznych powieści. Po tym zwiedzaniu był zmuszony spędzić kilka dni w łóżku z gorączką i jak to opisywał „gwałtownym kołataniem serca”. W 1979 roku włoska lekarka zauważyła więcej takich przypadków i postanowiła dokładnie opisać ten przypadek. Od tamtego czasu znany jest jako Syndrom Stendhala. Nie wiem, czy istnieje syndrom opisujący totalne znudzenie i rozczarowanie jakością wystawy, ale to czego ostatnio doświadczyłem w Centrum Sztuki Współczesnej zdecydowanie nadaje się na opisanie w artykule psychiatrycznym. Byłem tak znudzony, że tak jak Stendhal dostałem gorączki po zwiedzaniu, ale może po prostu byłem przeziębionyJ.

Syndrom Jerozolimski

Jest to dla mnie jedno z najbardziej interesujących zaburzeń. Okazuje się, że co roku wśród pielgrzymów i turystów odwiedzających stolice Izraela pojawiają się przypadki mocnego psychicznego szoku, który polega na utożsamieniu się z postaciami biblijnymi. Statystyki pokazują, że ten syndrom dotyka rocznie około dwustu osób, głownie młodych mężczyzn. Rodzaj „opętania” przez historyczne/biblijne postacie zależy od wyznawanej religii (jakżeby inaczej). W chrześcijan wstępuje Jezus lub Jan Chrzciciel, a w Żydów Mojżesz lub król Dawid. Czasami syndrom nie ogranicza się tylko do duchowego uniesienia. W 1969 roku Michael Dennis Rohan z Australii próbował podpalić meczet Al-aksa w imię wygonienia muzułmanów z Jerozolimy. Muzułmanów wcale nie wygonił, a spowodował kilkudniowe krwawe zamieszki. Przeważnie syndrom ustępuje po opuszczeniu miasta.

Mam nadzieję, że znajomość powyższych pięciu zaburzeń kiedyś się Tobie do czegoś przyda. Może spotkasz Panią w metrze, która będzie do Ciebie wykrzykiwała hasła o Matrixie. Może twoja ciocia wjeżdżając do Jerozolimy powie Ci, żebyś mówił do niej: Ciociu Maryjo… A może któregoś dnia, mama w czasie choroby da ci jakąś pastylkę, a po niej świat będzie wyglądał trochę inaczejJ.